czwartek, 15 sierpnia 2013
Decyzja!!!
Zdecydowałam że zostanę z wami :D (Przeraziła mnie wizja toporu między oczami o.0 xD) Mam nadzieje że moje rozdziały przypadną wam do gustu.Pozdrawiam :D <3
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział 2
-Jak ona nie przyjdzie za dziesięć minut to zwariuję-powiedziała Mara,chodzą w kółko po domu.
-A może usiąd........-Ninie nie było dane dokończyć,ponieważ ktoś wszedł do domu.
-Conie!Boże.....nic ci nie jest?-zapytała przejęta siostra-Jak to Cię auto prawie potrąciło?-
-Czy możesz nie czytać mi w myślach i dać coś powiedzieć?-
-No tak,sorki-
-A więc,przez przypadek weszłam na drogę,no i jechało auto,no no i ja nie potrafiłam zejść ,i kierowca się zatrzymał i dlatego nic mi nie jest-powiedziała na odczepne mała i szybko udała się do pokoju.Jej spokój nie trwał długo,bo ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Mała,mogę wejść?-zapytała powoli otwierając drzwi Samanta.
-Co znowu chcesz mnie za coś opieprzyć?-
-Nie Conie.Chce Cię przeprosić.Wiesz że od śmierci rodziców,bardzo się o was boje.-
-Rozumiem Sam ale wiesz że nie jestem taka bez brona w tym świecie.Znam myśli każdej osoby która przejdzie obok mnie.Ja ktoś chciał by mi coś zrobić to bym o tym wiedziała.A po drugie jesteśmy mistyczkami i wiesz że z nami nie ma równych-uśmiechnęła się cwaniacko do siostry.Starsza tylko parsknęła śmiechem i zabrałam małej notatnik z ręki.
-Boże ty to narysowałaś?-wskazała na szkic oka w zeszycie.
-No tak jak by- uśmiechała się nie śmiało mała.
-Jaki ty masz talent-
-E tam.Takie tylko bazgroły-
-Wcale że nie.To jest piękne.Mała to ty na to żeby w ramach przeprosin iść do jakiegoś klubu?-
-A czemu by nie.Mam już dosyć siedzenia w domu-
-No to za trzydzieści minut wychodzimy-
***dwie godziny później.w klubie***
Dziewczyny bawiły się w najlepsze,alkohol lał się litrami.Tylko Samanta nie piła.Starała się zapanować na rodzeństwem,ale nie była w stanie.Szukają Conie,zobaczyła jak mała wychodzi z klubu z jakimś facetem.Szybko wyszła za nimi.Na ulicy nikogo nie wiedziała,ale usłyszała śmiechy dochodzące z uliczki obok.Ten śmiesz pozna zawsze i wszędzie.Conie.Udała się tam jak na skrzydłach.Zobaczyła jak jakiś facet rozbiera małą.
-Zostaw ją!-
-Bo co mi malutka zrobisz?Może dołączysz?-zapytał facet odrywając się od małej,która jak gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wytrzeźwiała.
-Facet weź mnie zostaw!-
-Co mała już nie chcesz się bawić?-powiedział i przygwoździł ręce małej do ściany.-Ałaaa!co tak parzy-wydarł się mężczyzna puszczając małą.Sam wykorzystała okazje i uderzyła go mocnym powiewem wiatru.Facet odleciał jakieś 10 metrów na stertę śmieci,a dziewczyny szybko się z tamtą zwinęły.Wchodząc do klubu zobaczyły jak Ann całuję się z jakimś facetem.
-Jej już chyba na dzisiaj wystarczy-powiedziała z uśmiechem Conie i podeszła do siostry.Chwilę trwało zanim oderwała dziewczynę od chłopaka.W tym czasie dowiedziała się ze na on na minie Ashley.Chłopak wywalczył numer telefonu od małej i zniknął w tłumie.Sam i Conie zebrały pozostałe siostry i wróciły do domu.A nie było to łatwe bo to jedną goniły krasnoludki,druga biła się z drzewem ,a trzecia szukała jednorożców.Najstarsza i najmłodsza z rodzeństwa miały niezły ubaw.
--------------------------
Hah,krótkie,nudne i be sensu,ale jest.Wiecie co miśki?Myśle że by odejść z tego biznesu.Znaczy i przestać pisać i tego bloga i "Need your love" również. Musze się nad ty jeszcze poważnie zastanowić ;/
-A może usiąd........-Ninie nie było dane dokończyć,ponieważ ktoś wszedł do domu.
-Conie!Boże.....nic ci nie jest?-zapytała przejęta siostra-Jak to Cię auto prawie potrąciło?-
-Czy możesz nie czytać mi w myślach i dać coś powiedzieć?-
-No tak,sorki-
-A więc,przez przypadek weszłam na drogę,no i jechało auto,no no i ja nie potrafiłam zejść ,i kierowca się zatrzymał i dlatego nic mi nie jest-powiedziała na odczepne mała i szybko udała się do pokoju.Jej spokój nie trwał długo,bo ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Mała,mogę wejść?-zapytała powoli otwierając drzwi Samanta.
-Co znowu chcesz mnie za coś opieprzyć?-
-Nie Conie.Chce Cię przeprosić.Wiesz że od śmierci rodziców,bardzo się o was boje.-
-Rozumiem Sam ale wiesz że nie jestem taka bez brona w tym świecie.Znam myśli każdej osoby która przejdzie obok mnie.Ja ktoś chciał by mi coś zrobić to bym o tym wiedziała.A po drugie jesteśmy mistyczkami i wiesz że z nami nie ma równych-uśmiechnęła się cwaniacko do siostry.Starsza tylko parsknęła śmiechem i zabrałam małej notatnik z ręki.
-Boże ty to narysowałaś?-wskazała na szkic oka w zeszycie.-No tak jak by- uśmiechała się nie śmiało mała.
-Jaki ty masz talent-
-E tam.Takie tylko bazgroły-
-Wcale że nie.To jest piękne.Mała to ty na to żeby w ramach przeprosin iść do jakiegoś klubu?-
-A czemu by nie.Mam już dosyć siedzenia w domu-
-No to za trzydzieści minut wychodzimy-
***dwie godziny później.w klubie***
Dziewczyny bawiły się w najlepsze,alkohol lał się litrami.Tylko Samanta nie piła.Starała się zapanować na rodzeństwem,ale nie była w stanie.Szukają Conie,zobaczyła jak mała wychodzi z klubu z jakimś facetem.Szybko wyszła za nimi.Na ulicy nikogo nie wiedziała,ale usłyszała śmiechy dochodzące z uliczki obok.Ten śmiesz pozna zawsze i wszędzie.Conie.Udała się tam jak na skrzydłach.Zobaczyła jak jakiś facet rozbiera małą.
-Zostaw ją!-
-Bo co mi malutka zrobisz?Może dołączysz?-zapytał facet odrywając się od małej,która jak gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wytrzeźwiała.
-Facet weź mnie zostaw!-
-Co mała już nie chcesz się bawić?-powiedział i przygwoździł ręce małej do ściany.-Ałaaa!co tak parzy-wydarł się mężczyzna puszczając małą.Sam wykorzystała okazje i uderzyła go mocnym powiewem wiatru.Facet odleciał jakieś 10 metrów na stertę śmieci,a dziewczyny szybko się z tamtą zwinęły.Wchodząc do klubu zobaczyły jak Ann całuję się z jakimś facetem.
-Jej już chyba na dzisiaj wystarczy-powiedziała z uśmiechem Conie i podeszła do siostry.Chwilę trwało zanim oderwała dziewczynę od chłopaka.W tym czasie dowiedziała się ze na on na minie Ashley.Chłopak wywalczył numer telefonu od małej i zniknął w tłumie.Sam i Conie zebrały pozostałe siostry i wróciły do domu.A nie było to łatwe bo to jedną goniły krasnoludki,druga biła się z drzewem ,a trzecia szukała jednorożców.Najstarsza i najmłodsza z rodzeństwa miały niezły ubaw.
--------------------------
Hah,krótkie,nudne i be sensu,ale jest.Wiecie co miśki?Myśle że by odejść z tego biznesu.Znaczy i przestać pisać i tego bloga i "Need your love" również. Musze się nad ty jeszcze poważnie zastanowić ;/
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 1
-Kurwa!-wydarła się na całe gardło najmłodsza mieszkanka domu rodziny River.Siostry mieszkały w wybudowanej przez rodziców,specjalnie dla nich ogromnej willi.-Pozabijam was wszystkie!I wy się nazywacie moim siostrami?!Zemszczę się!Obiecuje!-krzyczała cały czas mokra i wściekłaConie,a jej siostry tarzały się po podłodze ze śmiechu.
-Conie nie denerwuj się tak.Przecież to tylko woda-powiedziała już opanowana Samanta.
-No ale mam całe łóżko mokre-
-Ej,nie pamiętasz jaką masz moc?-
-No ognia nie?-
-No tak!Boże wystarczy jeden ruch ręki i Ty i twoje łóżko będziecie suche.No,ale przyznasz pobudka świetna?-
-No dobra,ale teraz spadać! -
-Nie,nie,nie.Najpierw pokarz czy dasz radę to zobic.-
-Sam pokazuje wam to od tygodnia.Codziennie.Dzień w dzień budzę się cała mokra,po wam chce się sprawdzać czy umiem posługiwać się mocą!Ja chce się kurwa wyspać!-wydarła się mała,nieźle strasząc siostry.
-Ej!Młoda ,spokój.Nie musisz się na nas wyżywać.Jako jedyna z nas nie umiesz się opanować do końca mocy!-
-Mara!Koniec tej kłótni!Conie wiesz że musisz opanować moc do 21 roku życie,bo inaczej ją stracisz.Od dzisiaj masz zamiast godziny treningu dziennie trzy.
-Co Sam?!Ale dlaczego?!-
-Bo tak.A teraz na dół na śniadanie-cała piątka weszła do kuchni i usiadła przy stole.
-Co wy na to żeby wieczorem,wyjść na jakąś imprezę?
-Ja nie mogę.-powiedziała Conie,a reszta spojrzała na nią pytającym wzrokiem-Sam mi nie pozwala!-
-Kurwa,znowu mi w myślach gówniaro czytasz!Odpuścisz sobie to chociaż raz?!Ma cie już po dziurki w nosie!I masz racje nigdzie nie wychodzisz!Przez cały następny tydzień też!-
-Nie masz prawa,jak byś zapomniała to jestem już pełnoletnia.I wiesz co?!Też ma cię dosyć-powiedziała wychodząc z kuchni-Pieprzcie się wszystkie!-reszta usłyszała już tylko trzask zamykanych drzwi.Patrzyły na siebie,nie wiedząc co powiedzieć.
-Wiesz co Samanta?Trochę przesadziłaś.....Pffff trochę to za mało powiedziane.Wiesz jaka jest Conie.Wiesz że teraz może sobie coś zrobić!-wydarła się mara,bo najbardziej martwiła się o siostrę.Szybko udała się do pokoju trzaskając drzwiami.
*****w tym samym czasie*****
Conie biegła cały czas przed siebie,nie patrząc nawet gdzie jest.Nagle się zatrzymała i zauważyła że jest na środku drogi,a prosto w nią jedzie samochód.Nie potrafiła nic zrobić,więc zamknęła oczy i czekała na uderzenie.Na szczęście kierowca zatrzymał się tuż przed wystraszoną dziewczyną.Mężczyzna wyszedł wściekły z auta
-Co ty sobie gówiar.....-od razu zmienił ton kiedy zobaczył zapłakaną twarz dziewczyny.-Co się stało?-zapytał troskliwym głosem.
-Nie twoja sprawa!-burknęła dziewczyna oddalając się od chłopaka.
-Poczekaj!Powiedz chociaż jak masz na imię!-krzyknął chłopak
-Conie a ty?-
-Andy.Mam nadzieje że się jeszcze spotkamy-
--------------------------------------------------
Jezu nie wiem po co ja nawet tego bloga zakładałam -,- rozdział bez sensu,brak weny i ogólnie.A wy co o nim sądzicie?Pozdrawiam :D
niedziela, 4 sierpnia 2013
Prolog
Małe miasteczko Forks w stanie Waszyngton.Od dawna krążyły legendy na temat mieszkańców tej wioski.Jedni uważali że mieszkają tam czarodzieje ,inni że krwiożercze wampiry,a jeszcze inni że mieszkańcy innej planety.Prawda była tak że mieszkały tu tylko dwie rodziny obdarzone mocami.Rodzina Blue władała magią niestety czarną,a rodzina River magią,ale białą. Rodziny żyły ze sobą w zgodzie.
Pewnego dnia Alex, głowa rodziny River'ów oskarżył najstarszego z rodziny Blue o to że użył magii bez podstaw na zwykłym człowieku.W ten że sposób zaczęła się wojna między owymi rodzinami.
Po kilku nastu latach w rodzinie River'ów pojawiła się piąta,najmłodsza córka.Odkryto że wszystkie siostry władają żywiołami,co nigdy wcześniej się nie zdarzało.W rodzinie Blue również pojawiła się czwarta i również najmłodsza córka.Obie rodziny wyprowadziły się w Forks w nadziei że będą jak najdalej od siebie,niestety okazało się że wyprowadziły się do tego samego miasta.Nie było to małe miasto więc tu nie było by problemu,ale okazało się że mieszają kilka ulic od siebie.Miasto to Los Angeles.
------------------------
Nie jest to najlepszy prolog na świecie,ale to tylko dla tego że nie umiem ich pisać :D Mam nadzieje że wam się podoba.Przepraszam że tak późno :/ Pierwszy rozdział będzie za ok.3-4 dni :D
Pewnego dnia Alex, głowa rodziny River'ów oskarżył najstarszego z rodziny Blue o to że użył magii bez podstaw na zwykłym człowieku.W ten że sposób zaczęła się wojna między owymi rodzinami.
Po kilku nastu latach w rodzinie River'ów pojawiła się piąta,najmłodsza córka.Odkryto że wszystkie siostry władają żywiołami,co nigdy wcześniej się nie zdarzało.W rodzinie Blue również pojawiła się czwarta i również najmłodsza córka.Obie rodziny wyprowadziły się w Forks w nadziei że będą jak najdalej od siebie,niestety okazało się że wyprowadziły się do tego samego miasta.Nie było to małe miasto więc tu nie było by problemu,ale okazało się że mieszają kilka ulic od siebie.Miasto to Los Angeles.
------------------------
Nie jest to najlepszy prolog na świecie,ale to tylko dla tego że nie umiem ich pisać :D Mam nadzieje że wam się podoba.Przepraszam że tak późno :/ Pierwszy rozdział będzie za ok.3-4 dni :D
czwartek, 1 sierpnia 2013
Hejka :D
Mam na imię Weronika i mam 14 lat.Ten że blog będzie o nikim inny jak Black Veil Brides.Pojawi się również pięć sióstr obdarzonych niezwykłymi mocami :D Mam nadzieje że wam się spodoba ;D
Pozdrawiam,Purdy Girl :D
Pozdrawiam,Purdy Girl :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)