-A może usiąd........-Ninie nie było dane dokończyć,ponieważ ktoś wszedł do domu.
-Conie!Boże.....nic ci nie jest?-zapytała przejęta siostra-Jak to Cię auto prawie potrąciło?-
-Czy możesz nie czytać mi w myślach i dać coś powiedzieć?-
-No tak,sorki-
-A więc,przez przypadek weszłam na drogę,no i jechało auto,no no i ja nie potrafiłam zejść ,i kierowca się zatrzymał i dlatego nic mi nie jest-powiedziała na odczepne mała i szybko udała się do pokoju.Jej spokój nie trwał długo,bo ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Mała,mogę wejść?-zapytała powoli otwierając drzwi Samanta.
-Co znowu chcesz mnie za coś opieprzyć?-
-Nie Conie.Chce Cię przeprosić.Wiesz że od śmierci rodziców,bardzo się o was boje.-
-Rozumiem Sam ale wiesz że nie jestem taka bez brona w tym świecie.Znam myśli każdej osoby która przejdzie obok mnie.Ja ktoś chciał by mi coś zrobić to bym o tym wiedziała.A po drugie jesteśmy mistyczkami i wiesz że z nami nie ma równych-uśmiechnęła się cwaniacko do siostry.Starsza tylko parsknęła śmiechem i zabrałam małej notatnik z ręki.
-Boże ty to narysowałaś?-wskazała na szkic oka w zeszycie.-No tak jak by- uśmiechała się nie śmiało mała.
-Jaki ty masz talent-
-E tam.Takie tylko bazgroły-
-Wcale że nie.To jest piękne.Mała to ty na to żeby w ramach przeprosin iść do jakiegoś klubu?-
-A czemu by nie.Mam już dosyć siedzenia w domu-
-No to za trzydzieści minut wychodzimy-
***dwie godziny później.w klubie***
Dziewczyny bawiły się w najlepsze,alkohol lał się litrami.Tylko Samanta nie piła.Starała się zapanować na rodzeństwem,ale nie była w stanie.Szukają Conie,zobaczyła jak mała wychodzi z klubu z jakimś facetem.Szybko wyszła za nimi.Na ulicy nikogo nie wiedziała,ale usłyszała śmiechy dochodzące z uliczki obok.Ten śmiesz pozna zawsze i wszędzie.Conie.Udała się tam jak na skrzydłach.Zobaczyła jak jakiś facet rozbiera małą.
-Zostaw ją!-
-Bo co mi malutka zrobisz?Może dołączysz?-zapytał facet odrywając się od małej,która jak gdyby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wytrzeźwiała.
-Facet weź mnie zostaw!-
-Co mała już nie chcesz się bawić?-powiedział i przygwoździł ręce małej do ściany.-Ałaaa!co tak parzy-wydarł się mężczyzna puszczając małą.Sam wykorzystała okazje i uderzyła go mocnym powiewem wiatru.Facet odleciał jakieś 10 metrów na stertę śmieci,a dziewczyny szybko się z tamtą zwinęły.Wchodząc do klubu zobaczyły jak Ann całuję się z jakimś facetem.
-Jej już chyba na dzisiaj wystarczy-powiedziała z uśmiechem Conie i podeszła do siostry.Chwilę trwało zanim oderwała dziewczynę od chłopaka.W tym czasie dowiedziała się ze na on na minie Ashley.Chłopak wywalczył numer telefonu od małej i zniknął w tłumie.Sam i Conie zebrały pozostałe siostry i wróciły do domu.A nie było to łatwe bo to jedną goniły krasnoludki,druga biła się z drzewem ,a trzecia szukała jednorożców.Najstarsza i najmłodsza z rodzeństwa miały niezły ubaw.
--------------------------
Hah,krótkie,nudne i be sensu,ale jest.Wiecie co miśki?Myśle że by odejść z tego biznesu.Znaczy i przestać pisać i tego bloga i "Need your love" również. Musze się nad ty jeszcze poważnie zastanowić ;/
Ja ci kurwa dam przestac pisac !!!!
OdpowiedzUsuńMala... nie mozesz... bo nasle na Cb Jake'a z ketchupem i zginiesz marnie.; ))
masz pisac bo niezle sie wkrecilam a ty nagle chcesz przestac pisac ? nie ma mowy. ja czekam na next'a i ch*j ! ;)))))
Ja ci powiem tyle mała .
OdpowiedzUsuńRób co uważasz za najlepsze .
Need your love bardzo mi się spodobał i się potnę moją zajebistą tępą łyżką jak go zakończysz :cc
Ten również wychodzi ci zajebiście i skończysz z toporem między oczami jak go usuniesz :cc
Pozdrawiam , kocham , życzę weny i rozsądnego wyboru ;*
I do następnej notki ( może :cc ) ;*